Potrzeba matką wynalazku... a właściwie mojego Przepiśnika. Powstał on całkowicie spontanicznie, wyprzedzając wszystkie inne projekty. Po prostu kilka dni temu doszłam do wniosku, że mam dość szukania pojedynczych karteczek z przepisami po całym domu. Jak przystało na gospośkę, muszę posiadać własny Przepiśnik. Do tego celu użyłam starego, nieużywanego od dłuższego czasu, notesu. Wyrwałam zmęczoną okładkę i stworzyłam nową z materiałów, które miałam pod ręką. Baza okładki powstała z karbowanego białego kartonika, apetyczna babeczka to kawałek tkaniny (tej samej, której użyłam do uszycia torebki Biglovej), biała oponka to filc. Napis wycięłam na kolorowym kartoniku i podkleiłam czarnym filcem. Dzięki temu jest on bardzo czytelny i wypukły. Mój Przepiśnik wyposażyłam też w tasiemkę do zaznaczania przepisu, z którego właśnie będę korzystać. Babeczkę ozdobiłam białymi perełkami. Do sklejenia wszystkich elementów wykorzystałam gorący klej wyciskany z pistoletu. Myślę, że Przepiśnik prezentuje się całkiem przyzwoicie. Sami oceńcie. :-)
Gospośka pozdrawia! ;-)
Do następnego (a to już niebawem, bo nowy <tym razem szyciowy> projekt już się kroi).
Pomysłowe :) Ja karteczki zbieram do teczki.
OdpowiedzUsuńCzekam na nowe.
A można wyłączyć weryfikacje obrazkową?
No z takim przepiśnikiem to się od razu gotować zachciewa! :D
OdpowiedzUsuń