poniedziałek, 6 października 2014

Chrupiące rękodzieło. Skandynawskie rozetki

W trakcie poszukiwań, w wirtualnej przestrzeni, ciekawej foremki na pierniczki (w końcu Święta Bożego Narodzenia już tuż tuż ;-)) natknęłam się na zdjęcia pewnego przyrządu. Widziałam go wiele razy w maminej i babcinej kuchennej szufladzie, lecz nigdy nie wiedziałam do czego służy. Okazało się, że ten prosty przedmiot jest przeznaczony do smażenia kruchych, skandynawskich ciasteczek. Przepis okazał się banalnie prosty, więc nabrałam chęci na słodką próbę. Przyrządy do rozetek pożyczyłam z zaprzyjaźnionej kuchennej szuflady (dzięks Aga) i spróbowałam. Przepis znalazłam na stronie Moje Wypieki. (Radzę użyć połowy składników.)





Smażone rozetki są równie smaczne i pracochłonne, jak nasze polskie faworki. Wyglądają ślicznie i są pyszne.







Tajemnica babcinej i maminej kuchennej szuflady została odkryta, przepis - wypróbowany, rozetki skandynawskie - polubione przez całą rodzinę. Teraz pozostaje mi tylko zakupić własny przyrząd do rozetek i wprowadzić je do naszego menu. 

Próbujcie! Warto! 

Pozdrawiam słodko



2 komentarze:

  1. Mmm...a jak dokładnie operować tym przyrządem, żeby wyszła taka rozetka?

    OdpowiedzUsuń

Miły Gościu, proszę napisz co Ci w duszy stuk_ _ _ stuk_ _ _ stukocze. Twoja opinia jest dla mnie bezcenna.