W przerwie między gotowaniem, sprzątaniem, praniem i prasowaniem uszyłam coś especially for 4-miesięcznego Dylana - synka mojej polsko-amerykańskiej koleżanki. ;-) To pierwsza wizyta Dylcia w Polsce. W sumie nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę jego "bardzo zaawansowany wiek" ;-). Maleństwo razem z rodzicami zabawi aż 3 miesiące u stęsknionych dziadków. Będę miała okazję przypomnieć sobie, jak to jest mieć na rękach 4-miesięczne baby. A gdy nasze dzieci pójdą już smacznie spać, będę mogła pogadać i wypić coś procentowego z koleżanką, która na kilka lat wsiąkła w nowojorski świat. Do maleństwa nie wypada przyjść z pustymi rękami. Do tej pierwszej wizyty przygotowałyśmy się rzetelnie. Powstał króliś śpioch z długaśnymi uszami, które da się wiązać na supeł, ciągać i przygryzać małymi ząbkami mlecznymi. I coś bardzo przydatnego - duża chusta podbita ciepłym polarem. A wszytko w sailorstyle, jak przystało na giżyckie klimaty. Welcome to Giżycko! :-)
Mamy nadzieję, że Dylankowi prezent przypadł do gustu i będzie mu służył dłuuugi czas.
Superowy królas!:)
OdpowiedzUsuńśliczny :) Nie widziałam, że jesteś z Giżycka :)
OdpowiedzUsuńJestem, jestem! od urodzenia :-) Pozdrawiam
Usuńtaki sailor style bardzo nam się podoba :) super wyszło! napewno się spodoba Maluchowi.
OdpowiedzUsuńa chusta jest trójkątem, czy kwadratem?
:-) Chusta to zgrabny trójkąt. ;-)
Usuń